Nowelizacja rekomendacji
Mimo wprowadzenia w życie pierwszych zapisów rekomendacji T ruch na rynku kredytów hipotecznych niewiele się zmniejszył. Nie mniej jednak w jakimś procencie zaciemnił się obraz sytuacji na rynku mieszkaniowo-kredytowym, bowiem tak naprawdę trudno teraz przewidzieć jak banki zareagują na decyzje komisji nadzoru finansowego. Na razie nie robią zbyt nerwowych ruchów, ale jak będzie po wprowadzeniu całości rekomendacji T?.
Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych zmienia się jak w kalejdoskopie. Prawdę mówiąc klienci zaczynają już nie nadążać za decyzjami banków oraz komisji nadzoru finansowego, która coraz częściej zaczyna rzucać swoje kamyczki do tego kredytowego ogródka. Najpierw więc była rekomendacja T ze swoimi konsekwencjami /jeszcze nie do końca wprowadzona/, później nowelizacja rekomendacji S, która ma wejść w życie w następnym roku, a jeżeli wzrosną stopy procentowe to ma zabronić udzielania przez banki kredytów w walutach obcych. Poza tym kredyty hipoteczne są już naprawdę bardzo drogie, warunki są stale zaostrzane i mimo pewnych prób łagodzenia przez banki polityki kredytowej coraz więcej osób po prostu nie stać na kredyty hipoteczne. Poza tym nawet najtańsze kredyty hipoteczne – jeżeli takie w ogóle istnieją – trzeba spłacać, bowiem w przeciwnym razie albo do gry wchodzą firmy windykacyjne. Tymczasem z ostatnich informacji wynika, że rośnie kwota niespłacanych kredytów. Tylko w tym roku do siedmiu firm windykacyjnych działających w Polsce trafiło ponad 7mld złotych z tytułu tak zwanych przeterminowanych należności. Jest to o 40 procent więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego
Poza tym rekomendacja T znacznie ogranicza swobodę bankom, dlatego jest teraz taki ruch na tym rynku, ale póki co paniki na nim nie widać. Mało tego, coraz więcej jest ofert typu zmniejszone marże, rezygnacja z prowizji, czy nawet jak ostatnio w banku dnb nord całkowita rezygnacja z marży… Tego jeszcze na rynku hipotecznym nie było. Nie było banku, który zrezygnowałby z marży.